Do sobotniej rywalizacji przystąpiło jednak 45 kierowców, ponieważ Waldemar Kluza i Rafał Fedorowicz wycofali się jeszcze przed startem. W Magurze zabrakło więc Colta oraz podwójnego zwycięzcy i rekordzisty trasy z pierwszej edycji wyścigu.

Ze względu na wydłużenie dystansu ZSS wprowadził dodatkowo w sobotę podjazd zapoznawczy bez pomiaru czasu. Od 9:00 ruszył planowo pierwszy podjazd treningowy. Najlepszy czas osiągnął Dubai, który schodząc poniżej granicy 1:40 sek okazał się także najszybszy w drugim treningu. Na drugim i trzecim miejscu zmieniali się Tomasz Myszkier i Andrzej Szepieniec. Po dwóch przejazdach kierowca Mitsubushi Lancera wyprzedził Porsche o 0,3 sek. Czwarty czas należał do rewelacyjnie spisującego się Michała Ratajczyka. W pierwszej dziesiątce znalazło się aż siedem Lancerów. Piąty czas treningów wywalczył Marcin Gładysz (VW Scirocco), a dziesiąty był Wojciech Bełtowski (Audi Sport Quattro), najszybszy w stawce samochodów historycznych.

Piękna słoneczna pogoda sprzyjała zaciętej rywalizacji. Dubai znów  nie dał rywalom szans i potwierdził swoją dominację, również na podjazdach wyścigowych. Nie poprawił wyniku z drugiego treningu, ale dwukrotnie osiągnął najlepszy czas i z przewagą ponad dwóch sekund nad Andzrzejem Szepieńcem wygrał kolejną w tym sezonie rundę GSMP. Niewiele ponad sekundę od krakowskiego kierowcy był sopocki zawodnik - Tomasz Myszkier. Doskonały, czwarty czas na pierwszym wyścigowym zanotował Marcin Gładysz, ale po drugim podjeździe spadł miejsce niżej, za najszybszego w Grupie A, Piotra Ostrowskiego.

 

W Grupie N najszybszy ponownie okazał się Michał Ratajczyk, a z dziewiątym czasem w  "generalce" Wojciech Bełtowski (Audi Sport Quattro S1) sięgnął po zwycięstwo w klasyfikacji Samochodów Historycznych. Końcowe wyniki w historykach  Pierwszą dziesiątkę zamknął zwycięzca E-2000, Roman Baran (Renault Clio).  Pechowo ułożył się dzień dla Karela Stehlika, który wypadł ostatecznie do drugiej dziesiątki.

Do niedzielnej rundy w pierwszym podjeździe treningowym  wystartowało 40 zawodników (w tym 12 w klasie historycznej). Był to pierwszy w ten weekend podjazd, który nie padł łupem Dubaia. Mistrz Polski był tym razem drugi, ze stratą 0,486 sekundy do mocno atakującego Szepieńca. Dwójkę kierowców Lancerów po drugim treningu pogodził Tomasz Myszkier (najlepszy czas przejazdów treningowych).

 

Pierwszy podjazd wyścigowy przyniósł nowy rekord trasy "wykręcony" przez Andrzeja Szepieńca. Kierowca z Krakowa, jako pierwszy pokonał barierę 1,39 sekundy. Kolejni na mecie Dubai i Tomasz Myszkier mieli do lidera już ponad 2 sekundy straty. Czwarty po treningach Marcin Gładysz, po tym przejeździe również znajdował się tuż za podium.

 

Najwięcej emocji na tym podjeździe zgotowali jednak Michał Ratajczyk i Piotr Ostrowski, którzy po raz kolejny w tym sezonie stoczyli zacięty pojedynek. Przed rozstrzygającym podjazdem lider Grupy N miał zaledwie 0,035 sek przewagi. Siódmy czas należał do Boczka, który musiał odpierać ataki Wojciech Bełtowskiego i Romana Barana. Pierwszą dziesiątkę zamknął Grzegorz Kozioł.

W ostatnim podjeździe emocje sięgnęły zenitu. Na mecie pierwszą trójkę dzieliło zaledwie 0,3 sekundy. Andrzej Szepieniec nie poprawił swojego rekordu, ale całą rundę wygrał zasłużenie i w pięknym stylu. Drugi na mecie zameldował się Tomasz Myszkier. Część straty do Dubaia udało się odrobić, ale drugi stopień podium uciekł "o włos" (0,251 sek). Dubai tego dnia nie wygrał, ale umocnił się na pozycji lidera klasyfikacji 2015. Marcin Gładysz już nie oddał doskonałego czwartego miejsca. Atak na ostatnim podjeździe przyniósł Piotrowi Ostrowskiemu awans i wygraną z Michałem Ratajczykiem. Sebastian Boczek dodał do swojego dorobku punktowego siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. Jego bezpośrednim konkurentem był Wojciech Bełtowski, który zdeklasował w Magurze rywali i po raz kolejny wygrał wśród "hitoryków". Pierwszą dziesiątkę zamknęli: Krzysztof Dereń, Grzegorz Kozioł i Roman Baran. Metę osiągnęło 37 samochodów.

GSMP Magura obroniła w tym roku swoją wysoką pozycję w sezonie GSMP i to zarówno pod względem poziomu rywalizacji, jak i organizacji. Piękna pogoda dopisała, a kibice nie zawiedli i trasę zalegały tłumy widzów. Mimo obaw wydłużenie trasy bardzo pozytywnie  wpłynęło na widowisko, a wśród zawodników ciężko znaleźć kogoś, kto narzekałbym na nietypowe w GSMP ulokowanie mety. Emocje skuteczne rozgrzały i tak upalną, wakacyjną atmosferę. Oprócz kilku przygód i awarii uniknęliśmy szczęśliwie poważnych zdarzeń, a cała impreza odbyła się płynnie, bez większych przerw.

 

Do zobaczenia niedługo na kolejnych wakacyjnych rundach. Za trzy  tygodnie czekają emocje wyścigu górskiego w słowackich Banovcach.

 

Fot. Piotr Mazgaj

Źródło: GSMP.PL